Categories: Dzielimy się wiedzą
      Date: 2010-10-04 10:32:35
     Title: BLOG - Inspiracje i adaptacje coacha w biznesie
Untitled document Marzena Krzewińska -  Coach, Absolwentka Akademii Profesjonalnego Coachingu


Untitled document

 


Marzena Krzewińska
Coach, Absolwentka Akademii Profesjonalnego Coachingu

W przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia właściciela. Często edukacja jaką odebraliśmy, doświadczenie, które zdobyliśmy to SWOISTY KOKTAJL MOŻLIWOŚCI I INNOWACJI, trzeba z niego korzystać. Tak jest w moim przypadku. Nauczyciel pasjonata, doświadczony handlowiec, niestrudzony poszukiwacz doskonałości własnej oraz innych, obserwator, analityk, niespokojny duch … Wszystko to razem w niepozornej istocie tworzy trenera, coacha, partnera.

Jeśli oczekujecie efektu musicie po prostu dać sobie szansę. Pierwszym krokiem jest wybór do współpracy osoby, która posiada interdyscyplinarną wiedzę. Nie jest skostniałym rutyniarzem, ale twardo stąpa po ziemi i zna reguły rynku. Mało tego będzie ciągle się rozwijać, aby być inspirującym partnerem dla swoich klientów.
Moim zadaniem i wielką pasją jest odkrywanie w kliencie mocnych stron, o których do tej pory nie wiedział. Zamienianie porażki w doświadczenie, a przekonań w siłę do działania.

...............................................
JESTEM SZEFEM, CZYLI NIESKUTECZNY COACHING.
Coaching jest jedną z wielu form rozwoju, aczkolwiek jedyną w której coach i klient są sobie równi. Jest to sojusz partnerski dwóch osób, w którym obie strony są sobie równe. Nie ma mowy o zależności  klienta/coachowanego od swojego coacha/inspirującego partnera.
Rola coacha wymaga kompetencji takich jak: świadome słuchanie, świadomość i zmysł obserwacji, ciekawość i cierpliwość, empatia i umiejętność nawiązywania kontaktu, motywowanie i uczciwość, koncentracja na rozwiązaniach i obiektywizm, pozytywne nastawienie i kreatywność, zaufanie i dyskrecja, otwartość na inne możliwości, odpowiedzialność, dużej wiedzy interdyscyplinarnej z pogranicza psychologii, zzl, coachingu.
Bycia strategicznym partnerem, a nie dyrektywnym "urzędnikiem" rozliczającym z zadań.
Czy menager zdoła sprostać takiemu wyzwaniu?
Czy weźmie odpowiedzialność za proces swoje kompetencje?
Kto naprawdę na tym skorzysta?
Czym innym jest sam coaching, a czym innym zarządzanie coachingowe.
Zarządzanie coachingowe  było by  nawet wskazane. Zmiana podejścia dyrektywnego na wspierający jest koniecznością, a nie modą. Prowadzenie coachingu przez menedżera swoim podwładnym uważam za chybiony pomysł, choćby poprzez zależność służbową. Nie  ma  w tej relacji przestrzeni dla klienta, który sam dla siebie ma być ekspertem. Coach nie jest od dawania gotowych rozwiązań ani ich sugerowania, a w relacji podwładny/menager trudno uniknąć takich uproszczeń. Nie mówię już o klauzuli poufne i pełnej dyskrecji. Trudności poszczególnych pracowników często mają swój początek w relacji z przełożonym. Siłą coachingu i jego efektywnością jest dystans coacha do spraw klienta, jego zewnętrzność.
Czym innym jest wykorzystywanie pewnych narzędzi i metod w zarządzaniu pracownikami. Te sprawdzają się.
Przykładem może być rozwój umiejętności oceny sytuacji z różnych perspektyw, zwiększenie motywacji oraz odpowiedzialności poszczególnych osób i zespołów, czy wzrost poczucia identyfikacji poszczególnych menedżerów, pracowników i zespołów z firmą, jej misją i wizją. To prowadzi do zwiększenia efektywności i przewagi nad konkurencją.
Zastanów się kim zarządzasz: stadem zależnych od Ciebie „owieczek”, które bezwolnie wykonują swoje zadania czy grupą specjalistów, od których oczekujesz kreatywności i generowania nowych rozwiązań.
Będziesz patrzył na swoich ludzi, jak na chodzące zasoby, z których możesz korzystać, to tak będzie. Jeśli zaś będziesz patrzył na tych samych ludzi jak na stado nierobów, to taką rzeczywistość sobie wykreujesz. Zastanów się. Samospełniająca się przepowiednia może być Twoim gwoździem do … lub trampoliną do tego, co określasz mianem „sukcesu”. Chcąc realizować własny plan działania, sam stań się moderatorem zmiany i korzystaj z własnych pozytywnych doświadczeń.
NIE DA SIĘ ROZWIJAĆ NOWEGO STYLU ORGANIZACJI I ZARZĄDZANIA POZOSTAJĄC PRZY STARYM SPOSOBIE MYŚLENIA”
Co zrobisz już dziś, aby osiągnąć swój cel?
...............................................
KTO DAŁ CI PRAWO MNIE ZATRZYMAĆ?
poniedziałek, 14 lutego 2011

 

Każdy z nas ma prawo do życia. Na straży stoi konstytucja, kodeksy, przykazania, normy społeczne, odpowiednie instytucje i organa. A w praktyce co dzień  ktoś znajduje porzuconego noworodka, jakiś rodzic bezmyślnie zabija własne dziecko, inny bezmyślnie pobije tylko dlatego, że… Powodów tyle ile trzeba, aby usprawiedliwić wyższość swojej racji. Prawo istnieje, choćby na papierze, choćby dla nielicznych.

A co z prawem do życia z pasją, marzeń, realizacją planów, które czasem musiały ustąpić miejsca priorytetom dnia codziennego?

Kto Ci dał prawo zatrzymać mnie, powstrzymać? Kto dał Ci prawo powiedzieć, że będę nikim, że mnie się nie uda? Kto dał Ci prawo powiedzieć, że się nie nadaję do tej szkoły, pracy…? Kto dał Ci prawo decydować za mnie, pozbawiać mnie najmniejszej szansy świadomego wyboru?

Przesada? Wcale!

Kto daje sobie takie prawo? Autorytety z doświadczeniem: specjaliści, fachowcy, gwiazdy, nauczyciele, menedżerowie, rodzice, znajomi, lekarze…. Każdy z nich mógłby być mentorem, swoistym przewodnikiem, towarzyszem podróży w odkrywaniu siebie, swoich talentów, swojego przeznaczenia. A jednak „autorytety” wolą odgrywać rolę nieomylnej wyroczni. Pytanie: po co?

Pomyśl ile podciętych, uciętych, połamanych skrzydeł. Każde z nich mogły wnieść coś nowego, inspirującego, pełnego pasji i zaangażowania. Zostało złamane serce, byle jakie życie… Niewielu potrafi podnieść się. Niewielu potrafi zawalczyć o siebie. Tym, którym się uda odrastają skrzydła i niosą je tam, gdzie ich przeznaczenie mimo, że ktoś chciał ich tego pozbawić. Często tworzą coś niezwykłego, stają się sławni, znajdują swoich wielbicieli i naśladowców. A Ty się dziwisz, jak „coś” takiego może się podobać, być użyteczne, potrzebne… Jak ktoś „taki” dopiął swego?

Zastanów się. Ile razy byłeś taką wyrocznią?

To , co jest dobre dla Ciebie, nie musi być dobre dla innych, nawet jeśli to Twoje dziecko, partner, pracownik, przyjaciel, rodzic, klient…. Każdy ma prawo do wyboru. Decydowanie za innych pozbawia ich siły, odwagi, ale i ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWOJE DECYZJE. Ty tracisz czas, bo przybywa Ci przez to obowiązków.
 
Jak można być odpowiedzialnym  człowiekiem nie wiedząc czym jest ta  odpowiedzialność? Jak można być odpowiedzialnym za projekt, nie znając tego stanu umysłu? Jak można przewidzieć konsekwencje, bez poczucia odpowiedzialności?

Każdy ma prawo rozwijać swoje talenty bez względu na wiek, doświadczenie, płeć, wagę ... Każdy ma swój czas i nim dysponuje. Nie zatrzymuj, nie pozbawiaj wyboru. Nawet jeśli nie rozumiesz, nie widzisz sensu, gdy jest po za Twoim zasięgiem poznania.

Kim dzisiaj jesteś?

Menedżerem w świetnie prosperującej korporacji, prezesem idącym jak burza, a może cenionym lekarzem, adwokatem, trenerem…  Przypomnij sobie, kto w Ciebie wierzył, gdy Ty nieśmiało mówiłeś o swoich planach? Kto Cię wysłuchiwał, mimo iż do końca nie wiedział, co zamierzasz robić? Kto był przy Tobie, gdy doświadczałeś porażki, zwątpienia? Kto trzymał z Ciebie kciuki, gdy otrzymałeś swój pierwszy projekt? Kto Cię zainspirował do działania? Kto zawiesił swoje plany lub z nich zrezygnował, abyś Ty mógł się rozwijać? Kto dał Ci drugą szansę? Kto Ci zaufał i uwierzył w Twoje możliwości? Jakie przypadkowe spotkanie, zdarzenie wpłynęło na twoją karierę?

Sam wiesz.

Zanim zatrzymasz rozpędzającą się lokomotywę, pomyśl. Być może ten ktoś odkryje skuteczny lek na raka, bliźniaczą planetę, będzie neurochirurgiem, pilotem myśliwca, kimś niezwykłym… lub po prostu będzie chciał żyć z pasją.

Kim nie chcesz już być w życiu? Jak możesz znaleźć spokój w obecnej sytuacji?

 


...............................................

CO JEST TWOJĄ LATARNIĄ MORSKĄ?
poniedziałek, 31 stycznia 2011


Dobra szkoła, dobre towarzystwo, właściwe zainteresowania, potem kolejna dobra szkoła, studia, oczywiście te najbardziej na topie, super posada, fantastyczne ciuchy, wyjątkowa druga połowa, cudowne dzieciaki, wspaniały dom, wymarzone podróże, uznanie i …

Po co Ci to?

Czy kiedykolwiek zastanowiłeś się nad swoimi wyborami, decyzjami? Co Cię pcha w tym kierunku?  Pod czyim wpływem jesteś? Kto Tobą kieruje? Ty sam, czy ktoś inny?

Jako maluchy odkrywamy świat wszystkimi zmysłami. Dotykamy, bierzemy do ust różne przedmioty, oglądamy, potrząsamy, rzucamy, przyglądamy się z ogromnym zaciekawieniem. Odrzucamy coś w kąt i sprawdzamy kolejny skarb na naszej drodze. Początkowo rodzice, opiekunowie pozwalają na to ciesząc się, że zajmujemy się sobą. Potem zaczynają się granice. Nie bierz. Nie dotykaj. Grzeczne dzieci, to…. Kochane maluchy, to… Chcesz dostać zabawkę, to… Jak będziesz …, to… I tak bez końca. Czasami ustępują gdy dziecko wykazuje duże zainteresowanie i determinację. Czasem podziwiają, że maluchy potrafią sobie zrobić ulubioną zabawkę z bardzo prostych rzeczy. I bawią się  nimi tygodniami.

Dziecko lubi bawić się tym, co jest dla niego w danym momencie interesujące, bez względu na to ile to „coś” kosztuje i z czego jest zrobione. Pod wpływem rówieśników zaczyna opowiadać o swoich odkryciach na giełdzie przedszkolnej, szkolnej. Z odkrywcy zmienia się w zbieracza gadżetów, które teraz są na topie. Staje się mimowolnie niewolnikiem producentów, reklamodawców, którzy ustawiają ranking produktów  „najlepszych dla najlepszych”. Jako dorośli też kontynuujemy wyścig w zaklętym kręgu „top”: odpowiednia sieć handlowa, najlepsze marki, modne ciuchy i tak bez końca.

Jak ludzkie roboty, pozbawione własnej woli.

I wtedy wyłapujemy informacje  o ludziach, którzy potrafili przełamać to błędne koło popularnego wzorca i chcą być po prostu sobą. Chcą żyć w zgodzie z sobą i swoimi zainteresowaniami oraz pasją. Zaczynają nam imponować, zwłaszcza gdy osiągają dzięki temu sukces- magiczne słowo, które niczym zaklęcie pobudza ciekawość.

„Tymczasem  jedyne, co nas naprawdę motywuje, to wewnętrzna chęć, siła płynąca z naszego wnętrza uzasadniona naszymi pragnieniami i potrzebami. Jeszcze lepiej, jeśli jest to wyrazista wizja dotycząca tego, co chcemy osiągnąć."

Kim zawsze chciałeś być? Co Cię potrafiło zająć bez końca? Gdzie się czułeś prawdzie u siebie?

Odpowiedz sobie szczerze, jeszcze nie jest za późno.

Do jakiej przystani chcesz dopłynąć? Po czym poznajesz, że jesteś na dobrym kursie? Co jest twoją latarnią morską? Kto na Ciebie czeka? Co jest dla Ciebie naprawdę ważne? Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?

Czym jest WARTOŚĆ? Kluczem, według którego dokonujemy wyborów, zarówno tych świadomych jak i nieświadomych. Wewnętrznym kompasem, który trzyma nasze życie na wybranym przez nas kursie. Od tego zależy bezpieczeństwo naszej podróży, wybór portów do których przybijamy, wybór ludzi z którymi spędzamy rejs. Od tego zależy przetrwanie nawałnicy i bezwietrznej ciszy, udany połów i codzienne życie. Zastanów się dobrze i szczerze sam przed sobą, jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze.

Życie w zgodzie z samym sobą jest piękne. Żadnych kłamstw, niedomówień, pozorów, szkoda na nie czasu. Co dla Ciebie jest najlepsze i najważniejsze? Być może, to najtrudniejsze pytanie. Odpowiedź na nie pozwoli Ci zrozumieć, gdzie jest Twoja przystań. Paradoksalnie wiesz, gdzie ona jest , tylko z jakiegoś powodu zapomniałeś. Pamiętasz jak godzinami zajmowałeś się … i nikt nie mógł cię od tego oderwać. Dopiero, gdy sam uznałeś swoje dzieło za kompletne i doskonałe, wracałeś. Pamiętasz jaka radość i duma rozpierały Cię, a wraz z Tobą najbliższe Twoje otoczenie. Pamiętasz…, mogłeś wtedy góry przenosić.

Teraz też możesz.

Wystarczy, że odkryjesz i nazwiesz swoje wartości. Potem już wszystko będzie jasne. Przejmij stery i ciesz się życiem. „Człowiek rodzi się, by żyć, a nie po to, by przygotowywać się do życia”.

...............................................

 

ZDECYDUJ, CZEGO NAPRAWDĘ CHCESZ.
wtorek, 11 stycznia 2011


Natura wyposażyła nas w potężne narzędzie, szkoda  że w pełni korzystamy z niego tylko jako dzieci. Wkraczając w dojrzałość, skuteczność tej umiejętności drastycznie spada.  W konsekwencji dokonujemy wyborów, co do których nie jesteśmy przekonani. Podjęte decyzje czasem stają się przysłowiową kulą u nogi, a czasem zamykają nas w klatce ograniczeń, którą sami sobie przygotowaliśmy przez lata. O czym mowa?

Co się dzieje gdy płacze dziecko, jak reaguje otoczenie?

Matka instynktownie uczy się rozróżniać płacz dziecka, aby móc zaspokoić jego potrzeby: bliskości, sytości, komfortu suchej pieluszki… Nie wiemy na ile świadome jest to działanie, a na ile instynktowne reagowanie na bodziec. Ważne, że dziecko uczy się poprzez zachowania dorosłych dbania o siebie. Umiejętność tę wykorzystuje w kolejnych latach swojego rozwoju.

Jak?

Ile razy prosiłbyś o coś, co w danej chwili jest dla Ciebie ważne? Jakich sposobów użyłbyś, aby dostać to, czego tak bardzo pragniesz? Co byś zrobił gdybyś ciągle słyszał odmowę? Co by Cię powstrzymało?

Dzieci są genialnymi negocjatorami swoich potrzeb. Nie ma znaczenia, czy jest to potrzeba posiadania czegoś materialnego czy potrzeba bycia z kimś blisko, wspólnego  spędzania czasu, wspólnych obowiązków, wspólnego decydowania i wspólnej odpowiedzialności. Z uśmiechem na twarzy, potrafią poprosić o coś, co jest w tym momencie dla nich ważne. Nie zniechęci ich 11 odmowa, spróbują poprosić 12 raz. Znajdą sprzyjająca okoliczność, aby skutecznie wyegzekwować swoją potrzebę. Jak nie mama, to tata, a może któreś z dziadków, a może ktoś innych, z kim dziecko jest związane. Ciekawe, że dzieci automatycznie wykluczają z tego kręgu obcych, chyba że czują zagrożenie. Wtedy obcy może być ratunkiem. Przykładem jest skuteczne wezwanie pogotowia, przez kilkuletnie dziecko.

Krzywdzące jest sprowadzanie zaspakajania potrzeb dziecka do kaprysu, wymysłu czy zachcianki. Czasem mam wrażenie, że wielu z nas używa sformułowań bez zastanowienia wpędzając innych w poczucie winy i niższości.  Bez względu na to czy jest to dziecko, czy dorosły. W imię czego? Szybkiego załatwienia problemu, a tak naprawdę zamiatania go pod dywan. Takie działania wrócą jak bumerang, trochę później i znacznie boleśniej, a konsekwencje przyjmą nieoczekiwane rozmiary.

Przypomnij sobie ile razy prosiłeś rodziców o wyjazd na obóz? Ilu prób musiałeś dokonać, aby dostać wymarzoną zabawkę, grę, czy inny przedmiot, na którym Ci zależało? Jak długo prosiłeś tatę, aby wrócił wcześniej z pracy i pograł z Tobą w piłkę. Jak długo mogłeś cierpliwie czekać na wspólne gry i zabawy. Ile radości przynosił wspólny wypad za miasto, wspólne ognisko i bycie razem? Sam wiesz. Zabiegałeś o to skutecznie i nagroda była wielka.

Dlaczego, nie skorzystać z tej umiejętności świadomie, przy realizacji swoich „dorosłych” celów?

Kiedy ostatnio zapytałeś siebie:

Co jest dla mnie ważne?

Jak chcę żyć?

Jakie są najważniejsze rzeczy, w których chcę być dobry pełniąc swoje życiowe role?

Co robię, czego nie można robić już dłużej w ten sam sposób?

Co mnie powstrzymuje?

Kiedy ostatnio byłem wobec siebie rozbrajająco szczery?

Pomyśl, ile rzeczy odkładasz na później, ile Cię omija, co Ci przechodzi koła nosa? Ile postanowień noworocznych wrzuciłeś do kosza? Co Ci to dało? A przecież potrafisz? Masz za sobą wiele lat praktyki. Pamiętasz, to jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina. Co prawda po latach bez dwóch kółek pierwsza przejażdżka może być nieco kłopotliwa, ale potem poczujesz tę swobodę, wir powietrza, nieograniczoną przestrzeń i czystą przyjemność.

Uwierz w siebie. Przełam ograniczające Cię wzorce myślenia, działania. Masz alternatywę, nie cudzą, swoją własną. Doszlifowaną przez lata do perfekcji. Potrafisz.

Wystarczy, że powiesz uczciwie sam wobec siebie, czego chcesz najbardziej na świecie. Wypowiedziana myśl, staje się czymś namacalnym, prowokuje do działania. Zatem,  na co jeszcze czekasz? Teraz już nic Cię nie powstrzyma , bo przypomniałeś sobie jak radzić sobie z chwilowymi niepowodzeniami. Wiesz już, że niespodziewany zwrot akcji przynosi szansę, którą możesz wykorzystać. Wiesz jakie to uczucie, doprowadzić sprawę do finału, o jakim marzyłeś. Wiesz, jak czuje się zwycięzca.

Sprawdź się. Rzuć sobie wyzwanie i daj sobie szansę na co tylko zechcesz.

 

...............................................



TO JEST MÓJ CZAS!
poniedziałek, 20 grudnia 2010

Cokolwiek by się nie działo ja od ………… będę ……… Teraz tylko muszę skupić się na tym gdzie ……… I od kogo mam się uczyć być…………………

Czy chciałeś kiedyś czegoś tak bardzo, że byłeś gotów postawić na szali wszystko to, co do tej pory było dla Ciebie ważne? Co byś zrobił, gdyby ktoś stanął Ci na drodze? Co by Cię mogło powstrzymać od raz podjętej decyzji?

Pierwszym krokiem jest zdefiniowanie tego, czego chcesz i czego kategorycznie nie chcesz, mało tego więcej tolerować nie możesz. Raz podjęta konkretna decyzja uruchamia proces wizualizacyjno-myślowy, który ma Cię doprowadzić do wybranego przez Ciebie celu. Samo uruchomienie procesu, nie zapewnia Ci osiągnięcia Twojego celu, jednak wielokrotnie zwiększa Twoje szanse. Twój organizm zostaje wyposażony w niezbędnik przetrwania  w dżungli, a Ty jako adept szkoły życia masz tylko dotrzeć do wyznaczonego celu.

Dżungla, adept, szkoła życia….

Zawsze gdy podejmujemy decyzję znajdzie się ktoś , kto będzie nas chciał od niej odwieźć. Ktoś, to będzie wiedział lepiej od nas samych, co jest dla mnie najważniejsze. Ktoś, kto wyciągnie różnego kalibru argumenty, aby tylko ….. powstrzymać mnie, bo … . Wygląda to jak mobilizacja sił, a to tylko przedsmak tego co może Cię spotkać po drodze. A czeka Cię życiowa dżungla. Bycie wiernym sobie i swojej pasji jest wspaniałym uczuciem oraz wielką siłą. Zanim jednak to poczujesz musisz czasem przejść długą i krętą drogę. Jak łatwo możesz się znudzić podjętym wyzwaniem?

Odrzuciłeś na starcie „doradców”. Zweryfikowałeś jakość przyjaźni i znajomości. 

Co Ci zostało? W co jest wyposażony Twój niezbędnik? Na kogo możesz liczyć? Kto poklepał Cię po ramieniu mówiąc: TO JEST TWÓJ CZAS, JESTEM Z TOBĄ?  Robisz szczegółowy plan działania. Wyznaczasz sobie punkty kontrolne, by móc na bieżąco weryfikować postęp i nanosić korekty jeśli będą koniczne. Otwierasz się na wielką przygodę, na wyprawę życia, która zmieni wszystko. Dopinasz sprawy na ostatni guzik. Sprawdzasz raz jeszcze swój niezbędnik i ruszasz.

Na początku niesie Cię podekscytowanie i decyzja, którą odciąłeś to, co Cię tak bardzo uwierało. Sprawy idą gładko, wszystko według planu. Aż nagle staje Ci na drodze pierwsza przeszkoda, coś co wybija z rytmu.  Miałeś ją w głowie podejmując decyzję, jednak byłeś przekonany, że nie powstrzyma Cię. W głowie kłębią się setki myśli. Jak stopklatki przypominają się odniesienia do tej przeszkody. Pierwszy chrzest. Sprawdzian, jak bardzo Twój cel jest dla Ciebie ważny. Jak możesz znaleźć spokój w obecnej sytuacji?

Dla pewności, niemal publicznie, jesteś gotów przedstawić swoją decyzję i  argumenty, które jej towarzyszyły. Jeśli czujesz, że tego potrzebujesz, zrób to. Jeśli to, doda Ci sił, zrób to.
Skutecznie ominięta przeszkoda przywołuje uczucie nieodwracalności Twoich wyborów i brzemię konsekwencji. Co chcesz  z tym zrobić?  Iść dalej, poza własną strefę bezpieczeństwa, czy ze spuszczoną głową wrócić na „swoją łączkę”?  Co kusi Cię bardziej? Realizacja Twojej pasji, czy bycie w szeregu?

Wyobraź sobie, że od tej sytuacji minął rok. Patrzysz z perspektywy roku na ten dzień, co chcesz zrobić dzisiaj?

Pokonałeś życiowy zakręt. Za nim odsłania się coś, czego jeszcze nigdy nie doświadczyłeś. Co czujesz? Czym jest dla Ciebie to doświadczenie? Co mówiłeś do siebie cicho, a teraz możesz powiedzieć głośno?

Już wiesz. Teraz bardziej niż kiedykolwiek jesteś pewien, że to jest TWÓJ CZAS. Znasz odpowiedź na pytanie: co, zrobisz jeśli coś stanie Ci na drodze do osiągnięcia celu? Znasz poziom swojego zaangażowania i determinacji. Coraz częściej przywołujesz obraz tego, do czego dążysz. Uśmiechasz się, wiesz że jesteś na właściwej drodze. Doceniasz doświadczenie jakie niosła ze sobą podróż.
Jakie błędy, które popełniłeś pozwoliły Ci się najbardziej rozwinąć? Z czego czerpiesz największą siłę?
Teraz wiesz. Być może pierwszy raz w życiu tak się czujesz. Radość z  niedowierzaniem, że „ja”…. osiągnąłem …., zdobyłem…, nauczyłem…, pokonałem… Jestem WIELKI!!!

Chcesz się tak czuć? Podejmij wyzwanie, choćby dziś. Nie czekaj na odpowiednią datę, Nowy Rok, układ planet. Po prostu zrób to i poczuj się jak zwycięzca.

Magiczny dzień

„Jest taki dzień w środku zimy
Pachnący barszczem , choinką
Wesołych świąt sobie życzymy
Karmiąc się szczęścia drobinką.

Nadzieja wchodzi w nasze progi
Miłość otwiera ramiona
Dzień wszystkim nam drogi
Radość smutek pokona.

Pierwsza gwiazdka zaświeci
Życzliwość z uśmiechem się splata
W świat kolęda poleci
Wiara do serca wkracza.

Przystańmy więc na chwilę
Nadzieja niech przetrwa rok cały
Uśmiech króluje codziennie,
A wiara niech kruszy skały! „



.................................................


Świat  sprzyja zmianom, choć czasem bawi się z nami w chowanego.
piątek, 19 listopada 2010

Czasem robisz coś najlepiej jak potrafisz i nic, klapa. Zapinasz wszystko na ostatni guzik, a projekt który miałeś prowadzić ląduje w koszu. Umawiasz się na spotkania, z których wychodzisz zadowolony, po czym dowiadujesz się że nic z tego nie będzie. Rozmawiasz z prezesem, dyrektorem personalnym, kwitniesz.  Czujesz, że mówcie tym samym językiem, bez mała czytacie sobie w myślach, ustalacie szczegóły  i nic.

Czy kiedykolwiek spotkał Cię takie doświadczenie? Jak się czułeś? Jakie wnioski wyciągnąłeś z tej lekcji?

Pytasz sam siebie: co ze mną nie tak, gdzie popełniłem błąd? Nerwowo szukasz zleceń, odświeżasz kontakty i ciągle masz wrażenie, że depczesz w miejscu. Zamiast zapału pojawia się frustracja, złość, rozczarowanie. Twoja samoocena zaczyna lecieć w dół, a z nią przychodzi zmęczenie i przytłoczenie. Po prostu masz dość. Starasz się racjonalnie myśleć, jednak im bardziej się koncentrujesz tym gorzej się czujesz.

Czym sobie na to zasłużyłem? Przecież….

Nasz umysł jest jak woda. Im bardziej w niej zamieszamy, tym mniej wyraźny staje się obraz, który chcemy dostrzec. Stare chińskie przysłowie mówi: ”wczoraj, to historia, jutro to tajemnica, a dziś jest darem, a z darów trzeba się cieszyć”. Pomyśl, co dobrego przyniosło Ci takie „niespodziewane”, niemiłe doświadczenie? Znajdź choćby jedną myśl, jedno pozytywne skojarzenie…

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nawet jeśli jeszcze tego nie rozumiesz.

Dążenie do celu jest ważne, jednak sama droga do celu to wspaniałe doświadczenie, to podróż. Wiadomo podróże kształcą, otwierają na nowe doznania, nowych ludzi, nowe odniesienia. Odwiedziłeś kiedyś kraj, który wydawał Ci się dobrze znany? Wiedziałeś czego możesz się spodziewać, a tu niespodzianka, zaskoczenie… Coś, co wydawało się swojskie, Twoje, okazało się totalną egzotyką a nawet wprowadziło Cię w stan zakłopotania. W pierwszym momencie nie wiedziałeś jak się zachować, jednak im lepiej się przyglądałeś „tubylcom”, tym bardziej zaczynałeś rozumieć ich zachowania.

Twoje zakłopotanie zamieniało się w zrozumienie, a z czasem nawet podziw.

Podobnie jest z przykrym doświadczeniem, jakie nas spotyka.  Kryzys jest ojcem sukcesu. Zmusza nas do niestandardowego działania. Łamie stare wzorce, które w zaistniałej sytuacji stają się bezużyteczne. Zmusza do spojrzenia na sprawę pod zupełnie innym kątem niż dotychczas.
Jakie popełniłeś błędy, które pozwoliły Ci się najbardziej rozwinąć?

Który z Twoich błędów przyniósł Ci po czasie największą satysfakcję i otworzył drzwi do zupełnie innego świata? Sam wiesz, czasem się z tego śmiejesz i opowiadasz znajomym jako anegdotę, a kiedyś rwałeś sobie z tego powodu włosy z głowy. Świat sprzyja zmianom, choć czasem bawi się z nami w chowanego. W jednej chwili widzisz czarną kurtynę, która zasłania Ci Twój świat, a po czasie szansę na coś wielkiego. Co nas nie zabije , to nas wzmocni.

Ilu z nas codziennie pyta samych siebie:  kiedy znajdę czas na przeczytanie zaległej literatury, wyjście do kina czy teatru? Kiedy ostatnio byłeś całkowicie dostępny dla swoich najbliższych? Jaki film obejrzałeś ostatnio ze swoim dzieckiem aby potem mieć ciekawy temat do rozmów o ważnych sprawach. A Twoje zdrowie. Miałeś czas dla siebie? Zrobiłeś profilaktyczne badania? Odwiedziłeś kogoś, kto od dawna czeka na Twoją wizytę?

Czasem życie zmusza nas do zatrzymania się.

Oczywiście zawsze w najmniej dogodnym dla nas terminie. To co Cię teraz irytuje, jest  trampoliną do możliwości. Dużo zależy od Ciebie. Spokój, głęboki oddech, ciepłe relacje z innymi pozwalają „mentalnej wodzie” uspokoić się.

Wyłania się obraz, na który w innej sytuacji nie miałbyś szans.

Co z tym zrobisz?

Obudzisz ciekawość dziecka i zaczniesz szukać, pytać, badać, eksperymentować. Po prostu cieszyć się życiem.

 

Co się musi wydarzyć, abyś uśmiechnął się sam do siebie i uwierzył, że potrafisz?


.................................................


Zlekceważ mnie, a zniszczę Cię. Kim jestem?
czwartek, 4 listopada 2010

Coach dostaje  zaproszenie do projektu coachingowego:  średniej wielkości firma, która ma aspiracje do wypłynięcia na szerokie wody – brzmi super.  Coach ma przeprowadzić  proces coachingu z kluczowymi pracownikami. Umawia się na spotkanie z prezesem jako głównodowodzącym i sponsorem całego projektu.  I … zamiast usłyszeć dobre słowo o tej armii, która ma pomóc w osiągnięciu celu coach słyszy, że w tej firmie pracują same ofiary losu i gdyby nie ogromny wysiłek prezesa nie mieliby co do garów wsadzić.  O wizji, która jest motorem tej zmiany ani słowa.
- Czego oczekujesz od coacha?
- Ty  wiesz czego mi potrzeba, jesteś coachem, znasz się na ludziach.
- Po czym poznasz, że osiągnąłeś swój cel?
- Nie wiem.

Życie bez celu może być celem, ale tak naprawdę to jest idealny cel aby zmierzać do porażki. To równia pochyła, zwłaszcza dla firmy. Życie z dnia na dzień, sielska wizja czy wegetacja, a może wyprawa na ryby w nadziei, że przynętę złapie wieelkaa sztuka. Pomarzyć można i co dalej.
- Co chcesz  z tym zrobić?
- Ja nic, to oni muszą wziąć się do roboty.
- Kiedy ostatnio pochwaliłeś swoich pracowników?
- Nie ma ich za co chwalić, muszą podejmować sami decyzje.
- Czy mogą sami podejmować decyzję?

Każdy wędkarz wie, że wszystko ma znaczenie: „dobry kij”, „zanęta”, „właściwa woda”…, dla przyjemności przemierzy setki kilometrów tylko po to, aby zarzucić kij i czekać.

Jak Twoi kluczowi pracownicy mają realizować Twoją wizje, jeśli się nią nie dzielisz? Jak Twoi ludzie mają dobrze wykonywać swoje zadania, gdy przez swoją zaborczość nie pozwalasz im na to. Nikt, nie jest w stanie myśleć  i odbierać rzeczywistości dokładnie tak samo jak my. Może nas zrozumieć, podzielać nasze zdanie , ale nigdy nie będzie to ta sama tożsamość.

Zanim coś zrobisz, pomyśl o konsekwencjach.

Zanim postawisz mury, zastanów się, czy nie będziesz potrzebował mostów. Szukaj możliwości, na wszystko jest sposób. Jedni wolą żywą zanętę inni migoczący wabik. Dla jednych wyzwaniem jest stare dorzecze, dla innych przerębel gdzieś na mazurskich jeziorach. Podobnie w firmie. Każdy ma do wykonania zadania. Lepiej i efektywniej do nich podejdzie jeśli będzie znał swoje port folio talentów, dzięki którym może się realizować i sprostać Twoim oczekiwaniom.

Zamkniesz sobie drogę?

Wystarczy zmienić swój język z reaktywnego na pro aktywny i poczuć jak zmienia się Twoje otoczenie. Właściwe emocje i nastawienie na wyzwanie podnosi  efektywność i przynosi nowe rozwiązania.



JĘZYK REAKTYWNY JĘZYK PROAKTYWNY
- wszystko muszę robić sam - w czym mogę wam pomóc
- z kim ja pracuję - czego ode mnie potrzebujecie, aby …

- spróbuję, ale…

- już taki jestem

- gdyby nie ja… 

- nic na to nie mogę poradzić  

- rozważam wszystkie możliwości

- wychodzę z inicjatywą

- wiem, kto może nam pomóc

- zrobię to



Drobna zmiana, a jaka różnica!

Zatem zamiast dryfować po zdradliwych wodach spisz swoje cele. Określ ich ekologię. Zrób to, nie próbuj. Spróbować można ciastko w cukierni. Zrób wszystko najlepiej jak potrafisz wykorzystując nadarzające się okazje. Cel jest ważny, jednak droga którą zmierzamy do niego również przynosi nowe doświadczenia i możliwości, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę. Szukaj sojuszników w grupie jest siła i pula szans do rozbicia.

Po czym poznasz, że osiągnąłeś swój cel?

Już wiesz. Skup się na tym, co najważniejsze. Planuj swój czas rzeczy ważne są ważniejsze niż pilne. Wyjdź ze swojej strefy bezpieczeństwa i zwiedzaj, odkrywaj, poznawaj nowe smaki. Zmierz się ze swoimi przekonaniami ograniczającymi, nie stawiaj sobie barier wystarczy, że życie czasem rzuca kłodę pod nogi. Zresztą nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wszystko jest doświadczeniem, nowym odniesieniem, kolejną daną którą rejestruje Twój osobisty komputer – mózg. Zaufaj sobie. Skorzystaj ze swojej intuicji, w końcu to szósty zmysł, który po coś jest. Ty  wiesz już, czego chcesz.

Teraz wystarczy wcielić to w życie.

„ Kontroluj mnie, ucz mnie, trzymaj mnie w ryzach a sprawię, że zdobędziesz wszystko, czego chcesz.
Zlekceważ mnie, a zniszczę Cię.
Kim jestem?”
Twoim nawykiem



.................................................


„Z niewolnika nie ma robotnika”
środa, 20 października 2010

Mocą coachingu jest korzystanie z różnych nurtów w tym także z Psychologii pozytywnej.  „Koncentracja na tym, co  sprawia, że życie jest warte życia”, badania zaś i praktyka mają jak pisał Martin Seligman „ wyjaśnić tajemnice ludzkiej siły i przyczyniać się do jej wzrostu”.

Co ciekawe my Polacy dyskredytujemy „pozytywne myślenie”. Wielu z nas kojarzy się nam z sielanką i „nic nie robieniem” oraz tzw. „bezstresowym wychowaniem”, z którego przecież nic dobrego nie wynika. Wychowani w surowych realiach polityczno-gospodarczych nie potrafimy patrzeć na rzeczywistość i samych siebie łagodniej, i z dystansem. Odbieramy sobie przez to prawdziwą, wewnętrzną siłę. Naszą własną, ukształtowaną na pozytywnych aspektach naszego życia.

O czym rozmawiamy w wolnym czasie? O tym, co boli czy o tym, co sprawia przyjemność?

Nakręcanie się na kolory szarości, ciemne odcienie przenosi nas z automatu w nastrój przygnębienia , zwątpienia, apatii, żalu i … niczego więcej. Jak sprostać wyzwaniom, które przynosi dzień z takim zestawem „wewnętrznego wzmocnienia”? Jak korzystać z własnej wiedzy i doświadczenia, gdy nasza dusza okryta jest mroczna mgłą zwątpienia we własną skuteczność?

Co Ci to da?

Będziesz jak wariat szukał argumentów, że wszystko już było, nic się nie uda, oni mnie blokują… Ile jeszcze razy musisz strzelić sobie samobója, aby wyjść z tego zaklętego kręgu? Ile jeszcze wspaniałych okazji musi przejść Ci koło nosa, aby zmienić swój sposób myślenia? Coaching daje Ci wybór. Zmień sposób myślenia na taki, który doprowadzi Cię do celu. Skorzystaj z pomocy coacha, który przeprowadzi Cię na drugą stronę i zdejmie  z Twoich oczu ciemne okulary.

Świadomość i zrozumienie  własnych emocji, samego siebie, otwiera drogę do złamania schematów i nowych możliwości. I to jest magia. Nieodkryte pokłady siły tkwią w nas samych. Na nowo, tak jak dzieci po prostu cieszmy się z tego, że jesteśmy TU I TERAZ. Poobserwuj dzieciaki szalejące na placu zabaw, którym jesienna aura nie przeszkadza w kreatywnym wykorzystaniu wszystkiego, co maja pod ręką. Wsłuchaj się w śmiech, szelest liści… Złap ciepłe promienie słońca, tak na zapas…  Co czujesz? Czego doświadczasz? Co odkryłeś? Jak możesz wykorzystać to doświadczenie?

Lepiej?

Samo czytanie odpręża, a co dopiero zrobienie tego naprawdę. Odbierzesz sobie te przyjemność czy skorzystasz z uroków, kolorów i zapachów jakie niesie pora roku?

To co sprawia, że czujemy się lepiej z powodzeniem możemy wykorzystać w pracy zawodowej. Nie bez powodu coach tłumaczy sponsorom procesu ja ważne jest by klient skorzystał z coachingu z własnej woli. Nawet jeśli jest pod ścianą, nawet jeśli jest w zawieszeniu. Właściwa argumentacja i zaproszenie do skorzystania z możliwości własnego ciała i intelektu. Kiedy ostatni raz powiedziałeś swojemu najlepszemu pracownikowi: zwykłe dziękuję, dobrze, że jesteś, doceniam Twoją pracę, chcę Ci zaproponować indywidualną formę rozwoju …

Gdybyś usłyszał te słowa, to czy odrzuciłbyś taką szansę? Zaangażowałbyś się?

Co zyskuje sponsor: świadomego własnych zasobów pracownika i lojalność. Nie tą deklarowaną pod presją, ale prawdziwą. Coś ode mnie dla Ciebie, za to że umożliwiłeś mi  rozwój. Wyjątkowego moderatora, który będzie inicjował innych do zmierzenia się z własnymi ograniczeniami, po to by być efektywniejszym nie tylko w życiu zawodowym, ale i prywatnie. Każdy codziennie generuje średnio 5 pomysłów, co 20 jest genialny.    Ile z tych pomysłów ujrzało światło dzienne? Jaką szansę odbierasz sobie jako przełożony, przedsiębiorca…? Kto zdaje sobie tyle trudu, aby je wymyślać? Po co to robi?

Każdy ma na swoim pokładzie buntowników, którzy ciągle coś kwestionują, czemuś się przeciwstawiają. Kopalnia niestandardowych zasobów, innowacyjnych rozwiązań, nietuzinkowe budowanie relacji. Skorzystaj. Zaproś do coachingu. Daj szansę sobie i buntownikowi rozkwitnąć oraz wykorzystać drzemiącą w nim energię do ważnych celów. Niech odrodzi  się jak Feniks i stanie się sojusznikiem dla Ciebie i Twojej organizacji.

W różnicy jest siła i możliwości. Podobieństwa ograniczają się do tymczasowości.

Będziesz patrzył na swoich ludzi, jak na chodzące zasoby, z których możesz korzystać, to tak będzie. Jeśli zaś będziesz patrzył na tych samych ludzi stado nierobów, to taką rzeczywistość sobie wykreujesz. Zastanów się. Samospełniająca się przepowiednia może być Twoim gwoździem do … lub trampoliną do tego, co określasz mianem „sukcesu”.  Chcąc realizować własny plan działania, sam stań się moderatorem zmiany i korzystaj z własnych pozytywnych doświadczeń.

„NIE DA SIĘ ROZWIJAĆ NOWEGO STYLU ORGANIZACJI I ZARZĄDZNIA POZOSTAJĄC PRZY STARYM SPOSOBIE MYŚLENIA”

Co zrobisz już dziś, aby osiągnąć swój cel?


.................................................


„Stwierdzenie, że zmiana rodzi opór jest raczej banałem”.
czwartek, 7 października 2010

Pierwsze spotkanie Sponsora i Coacha: dobra kawa, przyjazna atmosfera, krótka wymiana uprzejmości, garść informacji na temat tego czym jest coaching a czym nie jest i … pierwsze schody.

Wiele osób zajmujących się na co dzień szeroko rozumianym rozwojem pracowników nie ma pojęcia czym jest coaching. Profesjonalnie brzmiące słowo i … nic więcej lub niewiele więcej. Wielu menadżerów ds. rozwoju zafiksowało się na szkoleniach. Każda forma rozwoju podpinana jest z automatu pod tą etykietę. Czujnemu obserwatorowi od razu zapala się czerwona lampka, a za nią pojawia się sekwencja pytań. Co to jest szkolenie? Kim jest Trener?  W jakim obszarze pracuje?  Czym są alternatywne oraz innowacyjne formy doskonalenia? Gdzie jest dla nich miejsce? Kim jest Coach?  Kiedy ostatni raz upewniłeś się czego potrzebujesz?

Z czego to wynika?

Prężnie rozwijający się rynek szkoleń, presja, fundusze unijne do wykorzystania i parę innych powodów, każdy z nich jest dobry. Nie ma czasu na pytania i głębszą analizę sytuacji. Potrzebą jest natychmiastowy efekt. Stąd Coach przez wielu postrzegany jest niczym magik, który dotykając czarodziejską pałeczką uwolni firmę od „złych duchów” i  szybko naprawi to, co popsuli inni. W założeniu ma być ekspertem od wszystkiego, cudotwórcą…

A co z odpowiedzialnością za firmę? Kim są: „My” i  „Oni”?

Co jest naszym celem? Czego potrzebujemy? Czego potrzebują nasi ludzie? Ta krótka sekwencja pytań jest prawdziwą rzadkością. A szkoda. Zamiast tego pojawiają się opinie, że wszystkiemu winni są pracownicy, którzy: „nie dorośli do tego by reprezentować Naszą firmę”.  Zadziwiające jest jak często lekceważymy zasoby, które już są. Mało tego nie dostrzegamy ich. Nie nazwane i nie wyciągnięte na światło dzienne, pozostają w niebycie. Ciągle wydaje nam się, że trawa po drugiej stronie płotu jest bardziej zielona. Szukamy „czegoś”, czego nawet nie potrafimy nazwać. Podobnie jest z pracownikami w firmie. To, że są jest oczywiste. Mniej oczywista jest świadomość ich potencjału oraz zasobów zarówno przez nich samych jak i przełożonych. Czy w dobie kryzysu stać nas na takie marnotrawstwo talentów? Czy raz przyklejona etykietka ma być dozgonnie naszą wizytówką?

Proces zmiany zachodzi ciągle, bez względu czy tego chcemy, czy nie. Zmienia się otoczenie, produkty,  klienci, współpracownicy, a także sam rynek. Człowiek jako jednostka myśląca często reaguje oporem. I słusznie. Zarządzający muszą mieć tego świadomość i dziękować, że tak jest. Częściej jednak słyszę od swoich rozmówców: „stwierdzenie, że zmiana rodzi opór jest raczej banałem”, cóż…

Czy na pewno?

Zmiana wywołuje niepokój, tylko dlatego że stanowi niestandardowy wpis w rejestrze naszych doświadczeń. Mózg odczytuje to jako niespójność i próbuje wyeliminować „błąd”. Klasyfikacja nieznanego doświadczenie jako błędu, prowadzi do szukania potwierdzenie tej tezy w otoczeniu. I mamy samospełniającą się przepowiednię. To odruch obronny organizmu, przed tym czego nie potrafi w danym momencie sklasyfikować. Nie jesteśmy jednak skazani na bierne przyjmowanie danych. Zawsze mamy wybór.

Czy nasz mózg właściwie sklasyfikował niestandardowy wpis?

To zależy.
Jeśli dana osoba korzysta z niestandardowych możliwości podchodzenie do sprawy, to jest to czysta ciekawość.  Jeśli tak nie jest, to otoczenie kształtuje opinie, a nie człowiek otoczenie. Poddajemy się i narzekamy.

Czym jest to narzekanie, stawianie się, doszukiwanie zależności służbowych?

Właśnie nieszczęsnym oporem. Nazwanie tego przeciwnika "oporem", to pierwszy krok do jego zwalczenia. Mózg nie może działać w próżni. Dopóki czegoś nie nazwie, nie zakwalifikuje, nie może poddać obróbce. To dlatego maluchy używają różnych przedmiotów do celów, które nam by nie przyszły do głowy. Zbyt mało połączeń nerwowych, zbyt mało odniesień itd.
Zatem nazwanie przeciwnika otwiera dopiero pakiet narzędzi, które mogłyby się nadawać do jego zwalczenia. Lekceważenie tej kwestii, to zamykanie sobie drzwi przed nosem. Wiele osób nie wie, że opór jest naturalny. Boimy się  go. Niesłusznie. To nasz wentyl bezpieczeństwa. Bez niego gatunek ludzki nie przetrwałby i nie ewaluował. Opór poddaje w wątpliwość nasze opinie, przekonania. Wprowadza w stan ambiwalentny.

Po co?

Nasz mózg potrzebuje czasu na utworzenie nowych połączeń nerwowych. Tak rodzą się precedensy, odkrycia, które otwierają nowe możliwości rozwiązania problemu.  Zmiana sposobu myślenia otwiera przestrzeń, która do tej pory była zamknięta.

"Człowiek nie jest tworem okoliczności, to okoliczności są tworem człowieka".

Ciekawe, że każdy z nas wpada od czasu do czasu w pułapkę schematycznego myślenia.  Nic w tym złego. Nie jesteśmy robotami. Trening jednak czyni mistrza, nawet tych którzy już są mistrzami w swojej dziedzinie.

Coach rzuca swoim klientom wyzwanie jak rękawicę.

Cieszę się, że co raz więcej osób podnosi tę rękawicę i otwiera się na zasoby, które ma tuż obok siebie i świadomie z nich korzysta.

Kiedy ostatni raz zweryfikowałeś swoje?



.................................................



Twoje ambicje i klient, który jeszcze nie wie na co jest gotowy
poniedziałek, 4 października 2010

Jesteś coachem. Znasz się na  swoim fachu. Wiesz jak można szybciej i efektywniej dość do wyznaczonego celu. Masz głowę pełną metod i narzędzi.  Masz doświadczenie, które pozwala Ci myśleć o sobie – ekspert. Dostajesz zlecenie i ….

Masz pomysł na klienta. Wiesz, co dla niego byłoby najbardziej optymalnym rozwiązaniem. Głowisz się jak to wcielić w życie. Frustrujesz się, gdy ten nie potrafi jeszcze określić swojego celu. Ty wiesz, że powinien zmienić niemal wszystko. Zastanawiasz się jak do tej pory funkcjonował bez Ciebie i Twoich wskazówek. Czekasz i frustrujesz się.

A gdzie w tym jest Twój klient?

Zdarza się, że początkujący coach jak i ten z doświadczeniem zaczyna spotkanie z klientem od naszkicowania w głowie pomysłu na sesję.

Czy chciałbyś wcielać w życie pomysł na siebie, którego nie jesteś autorem? Jak bardzo zaangażowałbyś się w proces? W jaki sposób pokonałbyś bariery na swojej drodze do celu. Jak mógłbyś zmierzyć  się z przekonaniami  ograniczającymi? Które wartości uznałbyś za najważniejsze? Gdzie byłaby Twoja tożsamość?

Nie pozwól, aby Twój klient kiedykolwiek musiał się zmierzyć z tymi pytaniami.

Bądź dla swojego klienta inspirującym partnerem. Pozwól stworzyć sojusz na równych warunkach dla dwóch stron. Bądź czystą kartą, którą zapisuje sam klient. Słuchaj, słuchaj i słuchaj. Pytaj, nie osądzaj i nie oceniaj. Nie zastanawiaj się, co powiesz za chwilę. Każde wyłączenie się, powoduje że słowa klienta stają się szumem, z którego odbieramy tylko tyle, ile przejdzie przez nasze wewnętrzne filtry. Możesz przez skupianie się na sobie stracić ważne dla klienta informacje. Równie uważnie staraj się słuchać faktów jak i emocji. To jak klient zachowuje się względem Ciebie może oznaczać, że podobnie zachowuje się wobec innych. Nie przerywaj z wyjątkiem sytuacji kiedy klient zbytnio zbacza z głównego wątku. Podążaj za nim. Inspiruj. Poprzez mocne pytania stawiaj wyzwania. Bądź lustrem, w którym być może pierwszy raz, Twój klient przejrzy się zupełnie świadomie. Proces coachingu to dla klienta ciężka praca. To fizjologiczne oraz mentalne zakłócenie homeostazy. Można je porównywać do wybicia z orbity. Dzięki temu każdy ma szansę spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Klient szukając w sobie odpowiedzi na pytania coacha, przybliża się do wyznaczonego przez siebie celu. Ważne jest zatem stworzenie bezpiecznej przestrzeni, której towarzyszy cisza i zrozumienie. Cisza, uruchamia najgłębsze pokłady myśli i emocji. Daje szansę badania nie znanych dotąd obszarów własnej świadomości. Konsekwencją tego jest generowanie nowych pomysłów, rozwiązań, czy możliwości działania, które dotąd nie były brane pod uwagę. To odkrywanie nowego siebie. To zwiększanie własnej świadomości. To esencja procesu coachingu. Zatem czyj cel ma osiągnąć Twój klient?

Skąd więc w  głowie coacha mogą rodzić się założenia do tego, jak poprowadzić klienta?

Po pierwsze: natłok informacji podczas pierwszego spotkania oraz wygórowane oczekiwania ze strony Sponsora. Po drugie przekonania ograniczające oraz brak doświadczenia biznesowego po stronie coacha.

Co zatem zrobić, aby wszystkie strony były zadowolone, a klient procesu skorzystał z niego w pełni?



.................................................